niedziela, 2 listopada 2014

Amor iniustus

Good day to you all! Today I'd like to present you one of my short stories, in which I am going to balance on the edge of a very wide and sometimes skipped topic.
In my dearest fatherland we are in the middle of autumn currently, days are sunny but chilly, pretty colourful since leaves are falling, at times they get cloudy and rainy, all colour turns to gray, the unmerciful wind blows into our faces or behind our windows, it roars like a tiger or howls like a wolf ... and nights... nights grow darker, colder and longer, filled with mist, razor-sharp cold gusts of wind, dim lights of streets give us apparent feeling of safety... but what hides in the dark? I assure you that even in huge cities you can't always feel safe, you might not notice the melancholic, cold atmosphere of this time of the year as much as here, in the countryside but still there's something disturbing and unknown yet hauntingly beautiful about autumn. We are balancing between remains of warm sun's rays and cold winter breeze. We are going from lively, light-filled days into unknown darkness of the night. It's also a time of reflection, when we go visit cemeteries to honour our passed ancestors, we remind ourselves of past and travel through a lane of memories. 
The turn of October and November for ancient, or at least pagan, barbarian tribes of Europe was a time when two worlds collided: living matter permeated with uncanny, unknown and terrifying universe of spirits filled by creatures of any kind. No wonder that it was this way. Yesterday, when I was strolling through a local cemetery by night, which was drowning in mist, enlightened by delicate light of colourful grave candles, the atmosphere was somewhat magical but still melancholic. It made me think about how delicate and fragile everything is and about association of life and death. That's why lately I've written that short story, you can have a lecture below. Have a nice read!

"Life asked Death: "Why is it that way, that I am loved by every and you hated by all?
Death replied calmly: Because you are such a Beautiful Lie and I am a Savage Truth"


I love her so much. No words can described how my cold heart beats for her. She's full of energy, she keeps on changing, she has so many friends... and I? I stand alone, in the darkness, ever the same, ever as lonely, feared by others, they keep on saying that I am cruel. She's the sweet lie and I am the hurtful truth... yet I feel so close to her, we are connected despite our differences. And the saddest fact is that when we do finally meet, when our gazes cross for a split second of cruel time's continuum , this moment is never enough to confess what lies on the bottom of our hearts.
How do I know she loves me back? She keeps on sending me gifts, constantly, and no matter how beautiful and special they are or how ugly and rotten I will keep each of them... forever, that's how precious they are for me. I wish I could send her something back, I really wish! The point is that I can't, I don't belong to her world full of colours, beauty, envy for her... I am feared there, that's why I stick to those cold yet serene corridors of my so called reality, I am the only inhibitor of this place and I have absolutely nothing else than ticking of the giant clock, which stands in the middle of an endless, silent hall. What about the presents from her? I keep her gifts in a way more special place, so tranquil and so marvellous that none of You can imagine its greatness, a place in which I can't stay long...
She can never come to visit me but it's my duty to go into her world from time to time. Then I always see her down on those delicate knees, always in a white dress, light as vernal gust of wind, always speechlessly looking at me with those beautiful eyes filled with sadness, her pale skin, diamond tears rolling down her delicate, alabaster face, rose-red lips shaking and silent whimpering. It always breaks my heart to see her in that state, she can sense our mutual pain and love but she also knows some things have to be done, neither of us understands exactly why, we only have been told this secret but no one ever gave us the reason, it feels so unfair!
Despite her sorrow and encouragements or even pleading of her friends not to give me another present she keeps on sending them.  I know I can only dream of being with this amazing beauty, I never will know how it is to be a part of her world, not only in eyes of humanity I am horryfing but I also never will be able to hold a candle to her. For I am death, the ultimate truth and she is a bitter-sweet life...

PS: Look below for photos which I made yesterday, it will give you a taste of All Saint's Day and All Soul's Day, a characteristic Holiday for Slavonic cultures (no we don't celebrate Halloween... well okay we used to not, now it becomes more and more popular) :)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Witam wszystkich! Dzisiaj pragnę przedstawić wam jedną z moich opowiastek, w której to balansować będę na krawędzi z tematem dość specyficznym i szerokim, a często unikanym.
W mojej cudownej ojczyźnie obecnie mamy środek jesieni (co większość  z nas może zauważyć za oknem lub poczuć na swej skórze, jeśli nie ubierze się dostatecznie ciepło..., dni są słoneczna, ale chłodnawe, bywają też kolorowe, gdyż liście spadają wciąż z drzew, czasami jednak dni stają się pochmurne i deszczowe, wszystko staje się szaro-bur, a niemiłosierny wiatr wieje nam w twarz czy też straszy za oknem, pohukując i wyjąc złowieszczo... a noce...noce stają się jeszcze ciemniejsze, zimniejsze i dłuższe, przepełnione mgłą i ostrymi rykami północnego powietrza, przyciemnione światła lamp dają nam złudne poczucie bezpieczeństwa... ale co kryję się w ciemnościach? Zapewnić was mogę, że nawet w wielkich miastach nie zawsze można czuć się bezpiecznym, możliwe, że nie zauważy się melancholijnej, lodowatej atmosfery tego czasu tak bardzo jak tu, tutaj na wsi, ale jednak gdziekolwiek się jest to czuć coś takiego w tej jesieni co sprawia że jednocześnie jest w niej coś nieznanego i niepokojącego, a jednocześnie okrutnie pięknego. Balansujemy pomiędzy resztkami ciepłych promieni letniego wciąż słońca, a lodowatym, zimowym wiatrem. Przechodzimy z pełnych życia dni wypełnionych światłem w nieznaną ciemność nocy. Jesień to także czas refleksji, kiedy odwiedzamy groby naszych bliskich zmarłych by uczcić ich pamięć, przypominamy sobie o przeszłości i wybieramy się na spacer drogą wspomnień.
Przełom Października i Listopada w kulturze starożytnych, lub przynajmniej pre-chrystianizacyjnych, pogańskich ludów Europy był momentem w czasie, kiedy to dwa światy kolidowały: żywa materia przenikała się z przedziwnym, nieznanym, i mrożącym krew w żyłach światem umarłych przepełnionym plugawymi stworami różnej maści. Nie dziwi mnie to, ża takie przekonania dzielili nasi przodkowie. Wczoraj przekonałam się o tym na własnej skórze, kiedy to spacerowałam nocą po lokalnym cmentarzu utopionym we mgle, oświetlonym przez delikatne światło kolorowych zniczy. Atmosfera była poniekąd magiczna, ale także melancholijna. Sprawiła że zaczęłam myśleć jak bardzo wszystko jest kruche i delikatne oraz wprowadziło w refleksje na temat związku życia ze śmiercią. Dlatego ostatnimi czasy napisałam te oto krótką historyjkę umieszczoną w kolejnym akapicie. Miłej lektury!

"Życie zapytało Śmierć: Dlaczego wszyscy mnie kochają, a ciebie nienawidzą?
Śmierć spokojnie odpowiedział: Bo ty jesteś takim Pięknym Kłamstwem
, a ja Okrutną Prawdą"

Kocham ją okrutnie. Żadne słowa nie są w stanie wyrazić tego, jak mocno bije dla niej moje lodowate serce. Jest przepełniona energią, ciągle zmienna, ma tylu przyjaciół... a ja? Ja nie mam nikogo, samotnie stoję w cieniu, zawsze taki jaki byłem, zawsze samotny, boją się mnie, wciąż mówią że jestem okrutnikiem. Ona jest niczym słodkie kłamstwo, a ja jestem gorzką prawdą... pomimo tego, czuje się Jej tak bliski, pomimo naszych różnić coś nas do siebie przyciąga. Najsmutniejsze we wszystkim jest to, że jeśli już dochodzi do spotkania między nami, kiedy to nasze spojrzenia spotykają się na niecałą sekundę okrutnego czasu, owa sekunda nigdy nie starcza nam aby wyznać to, co leży aż na samym dnie naszych serc.
Skąd wiem, że Ona kocha mnie, tak jak ja miłuje ją? Ona wiąz wysyła mi prezenty, wciąż i wciąż, nie ważne jak piękne i wyjątkowe czy okropne i zepsute są, ja zachowam je na zawsze... na wieki wieków, są dla mnie warte więcej niż wszystko co mam. Jak ja chciałbym sam Jej coś dać, och jak bardzo! Niestety nie mogę, nie należę do Jej świata wypełnionego kolorami, pięknem i podziwem dla Niej... Boją się mnie tam, dlatego trzymam się mych ciemnych, lecz wypełnionych spokojem korytarzy osadzonym w mej naciąganej reali, jestem jedynym mieszkańcem tego miejsca i nie mam absolutnie nic, po za tykaniem ogromnego zegara stojącego pośrodku niekończącej się, cichej sali. Zapytacie: "A co z prezentami od niej?". jej dary trzymam w o wiele lepszym miejscu, tak spokojnym i cudownym, że żadne z was nie jest w stanie go sobie wyobrazić... w miejscu, gdzie ja nie mogę zbyt długo pozostać...
Ona nigdy nie może mnie odwiedzić, ale moim obowiązkiem jest schodzić do Jej świata od czasu do czasu. Wtedy zawsze widzę ją przed sobą na tych delikatnych kolankach, zawsze w białej, delikatnej jak powiew wiosennego wietrzyku sukieneczce, po Jej jak zawsze delikatnej i alabastrowej cerze spływają diamentowe łezki, jej twarzyczka bielsza jest od mleka, usteczka czerwone niczym róża drżą, a z nich wypływa ciche łkanie. Moje serce łamie się na pół za każdym razem kiedy widzę ją w tym stanie. Wiem, że Ona jest w stanie wyczuć, że i ja cierpię z tego powodu, a Ona wie że pewne rozkazy muzą być wykonane. Żadne z nas zapewne nigdy dokładnie nie zrozumie dlaczego tak jest, albowiem nikt nam nigdy nie wyjaśnił tego fenomenu, powiedziano nam jedynie o tym sekrecie, jest to wręcz niesprawiedliwe!
Pomimo Jej smutku i zachęt, wręcz nawet błagań Jej przyjaciół żeby nie dawała mi kolejnego daru, Ona wciąż to robi. Zdaje sobie z tego sprawę, że moge tylko marzyć o byciu z tym chodzącym cudem, nigdy się nie dowiem jak to jest być częścia Jej świata, w oczach ludzkich nie tylko jestem okrutny, ale także nigdy Jej nie dorównam. Albowiem Ja jestem Śmiercią, Ostateczną Prawdą, a Ona jest tak samo słodkim, jak i gorzkim Życiem.

Ps: Macie tutaj zdjęcia z wczoraj aby zachować klimat tych dni :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nomida zaczarowane-szablony